Polonia Life

 

 



























Maria Wojtczak, autorka komentarzy redakcyjnych oraz felietonów demaskujących absurdy społeczne, jakie często napotykamy żyjąc w świecie zachodniej liberalnej demokracji, była przez wiele lat redaktorem naczelnym miesięcznika Pielgrzym, wychodzącego w Toronto w latach 1981 - 2000. Autorka cyklu "Odkrywanie Ameryki" podpisywanego Agnieszka Kolumb oraz miniaturowych tekstów poetyckich pod tytułem „I było bardzo dobre”.
Na naszej stronie Maria Wojtczak będzie co miesiąc publikowała swoje felietony na aktualne tematy społeczne.

Z Autorką można kontaktować się poprzez naszą redakcję.


Temat na święta

Wszyscy znamy ten specyficzny nastrój, który ogarnia na parę tygodni przed świętami. Oczekiwanie, pośpiech, trochę niepokoju, czy zdążymy z przygotowaniami na czas, a wszystko to zmieszane z  jakimś ciepłem, które ma siedlisko blisko serca, a w jakiś uroczysty i specjalny sposób zakorzenione jest we wspomnieniach dzieciństwa. Te wspomnienie zawierają w sobie mroźny zapach jodłowych gałęzi, śnieg wirujący w powietrzu  i błyszczący w świetle ulicznej latarni, kolędy śpiewane na głosy przy rodzinnym stole, i żłóbek w pobliskim kościele, i książki oraz kredki, które się dostawało na gwiazdkę. Boże Nrodzenie jest świętem specyficznie rodzinnym, dzieci są jego centrum, toteż wszyscy rodzice starają się urządzić im jak najradośniejsze, najszczęśliwsze święta.  Pamiętamy w tym okresie o bliżnich. W przedsiębiorstwach, organizacjach, w parafiach urządza się zbiórki żywności, ubrań dziecięcych i zabawek, aby potem rozdzielić je wśród rodzin potrzebujących. Gromadzi się również dary dla krajów  trzeciego świata, aby i tam dzieci mogły odczuć radość świąt.

Szczególne uczucia czułości i zachwytu wzbudza w rodzinie obecność niemowlęcia. Co za radość trzymać w ramionach małą istotkę, która z ufnością powierza się rękom dorosłych! A równocześnie, jaki smutek, jaki żal na widok wychudzonych, zabiedzonych do ostateczności twarzyczek dzieci, które w krajach afrykańskich umierają z głodu.

Ale chyba jeszcze większa groza ogarnia, gdy się pomyśli o losie dzieci nienarodzonych, tych, które czeka zabicie w łonie matki … Tych, które będą rozczłonkowywane za pomocą narzędzi chirurgicznych… Albo zatruwane gryzącymi solami… Zdaję sobie sprawę, że w tym miejscu wiele osób mnie zakrzyczy.  Że to nie fair, że nadużywam wrażliwości czytelników, używając tak "uczuciowo naładowanych"  stwierdzeń… Że to, co się znajduje w łonie kobiety, to nie jest dziecko, ale płód… Że płód nie jest osobą według prawa…

Może nie wszyscy wiedzą, że jeszcze na początku dwudziestego wieku kobiety kanadyjskie nie miały statusu osoby.  Kanadyjski Sąd Najwyższy wydał taki werdykt w roku 1928.  Dopiero w następnym roku Privy Council w Anglii ogłosiła, że termin "osoba" używany w  Brytyjskim Akcie Północno-Amerykańskim obejmuje również kobiety. Czy oznacza to, że kobiety, zanim uzyskały status [rawny,  nie były osobami ludzkimi? Oczywiście były.  Dzisiaj, w sposób równie absurdalny, odmawia się statusu osoby ludzkiej dziecku oczekującemu narodzin. W praktyce oznacza to, że takie dziecko może być zabite w dowolnym  okresie przed urodzeniem lub nawet w czasie porodu, za pomocą dowolnych środków, z dowolnego powodu.

Nienarodzone dziecko jest odrębną istotą, genetycznie różniącą się od swoich rodziców, rownież od matki. Nienarodzone dziecko nie jest częścią organizmu matki, jest odrębnym organizmem. Ci, którzy na rzecz aborcji posługują się argumentem "kobieta ma prawo dysponować swoim ciałem"  używają więc argumenteu absurdalnego.

Niektórzy mówią "aborcja jest prywatną sprawą pomiędzy kobietą a jej Bogiem".  Prawo do prywatności jest słusznym prawem, ale czy w jego imię pozwalamy rodzicom znęcać się nad dziećmi, jeżeli robią to prywatnie, w czterech ścianach własnego domu?

"Chrześcijanie nie mają prawa wmuszać własnej moralności ludziom inaczej myślącym" - brzmi inny pro-aborcyjny argument.  Ale w czasie aborcji to raczej  matka przymusza swoje nienarodzone dziecko do poddania się zasadom jej własnej moralności. Tutaj problemem nie jest pytanie, czy wolno wmuszać innym własne zasady moralne, ale pytanie czym jest nienarodzone dziecko. Jeżeli jest istotą ludzką -  a badania medyczne i prawnicze zarówno jak i zdrowy rozsądek to potwierdzają - wszystkie zastrzeżenia dotyczące prawa do prywatności, trudności ekonomicznych i socjalnych matki, problemu niechcianych dzieci, przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.

Więc kiedy będziemy wybierać gwiazdkowe prezenty dla własnych dzieci, albo przygotowywać paczkę dla rodziny uboższej, to może warto też się zastanowić, co moglibyśmy zrobić dla zapobieżenia tej krzyczącej i absurdalnej niesprawiedliwości, która odmawia dzieciom nienarodzonym prawa do ochrony zdrowia i życia.

Maria Wojtczak