Zobacz część II, III, IV, V  i VI   oraz  Galerię Fotograficzną.

MAŁY PORADNIK FOTOGRAFOWANIA

Nie tylko kamera… 

Część I.

Nie ma takiej rodziny, która by nie posiadała choć jednego aparatu fotograficznego i setek zdjęć zrobionych przy okazji wakacyjnych wyjazdów, czy spotkań ze znajomymi i rodziną. Każdy lubi oglądać fotografie upamietniające śluby, zmiany zachodzące u dzieci, począwszy od narodzin po ich wejscie w wiek dojrzaly, a już zwłaszcza zdjęcia z własnej młodości. Wspólne przeglądanie rodzinnych albumów, może być dla naszego dziecka krótka lekcją historii i odkrywaniem własnych korzeni. Wizerunek prababci, siedzącej na stopniach wiejskiej chałupy; nasz wygląd gdy byliśmy w wieku potomka, na tle miasta, z którego pochodzimy, a które tyle lat temu wyglądalo tak bardzo inaczej; spotkania rodzinne z ujęciami osób, które już dawno nie żyja......to wszystko jest dla dziecka ogromnym przeżyciem. Znacząca większość robionych zdjęć jest tylko i wyłącznie biernym zarejestrowaniem wyglądu osób, czy wydarzeń i rozgardiasz, który pokazują nie kwalifikuje ich do miana "dobrych". 

Fotografia zaliczana jest do działów sztuki i każdy, kto bierze do rąk kamerę powinien choć minimalnie postarać się o uzyskanie najwyższej jakości otrzymywanych odbitek. I nie chodzi tu o jakość techniczną.
Ostrość, rodzaj naświetlenia, użycie odpowiedniej przysłony do własciwego czasu migawki, są bardzo ważne. Ale to wszystko w dzisiejszych czasach robi za nas sam aparat. Kamera informuje nas kiedy należy użyć lampy błyskowej, posiada programy: inny do portretu inny do krajobrazu, jeszcze inny do fotografowania obiektów znajdujących się w ruchu - wystarczy nastawić odpowiedni program i "strzelać".

Są ludzie, którzy nabywają bardzo drogi sprzęt, pozwalający im na nieograniczone możliwości techniczne a korzystają wyłącznie z jednego "P" pełnego programu, który jest uniwersalny do każdego rodzaju zdjęć. I po co było wydawać tyle pieniędzy? - chyba tylko żeby popisać się przed innymi swoimi możliwościami finansowymi. Aparat gorszej klasy, tylko z jednym programem, robiłby dokładnie tak samo złe zdjęcia.

Niniejszym, chciałabym rozpocząć krótki cykl porad: 
jak można nasze zdjęcia uczynić ciekawszymi, przez świadome wybieranie obiektów, momentów i tła.

W kompozycji najważniejsze jest aby fotografujący wybrał centrum zainteresowania. Zwrot ten nie brzmi najlepiej, ale jest wiernym tłumaczeniem z angielskiego: "center of interest" i znaczy, że każde zdjęcie powinno mieć swój temat. To może być teściowa na tle Wielkiego Kanionu, córcia na plaży, nowo nabyte auto z mężem w środku - cokolwiek będzie stanowiło temat główny, wszystko inne uwiecznione na zdeeciu musi podkreślać "centrum zainteresowania", zwracać uwagę na temat główny, wnosić COŚ do wyglądu ogólnego.

Zanim naciśniemy spust, zawsze wiedzieć musimy co chcemy uwiecznić. Wtedy podejdźmy do obiektu tak blisko jak potrzeba, żeby wyeliminować zbedna ilość otoczenia (przedmiotów, budynków, drzew). Zdjęcie będzie znacznie lepsze bez bałaganu otaczającego obiekt.
Wiele osób narzeka, że na zdjęciach wychodzą im malutkie postaci, przytłoczone otoczeniem. Nie widać wtedy rysów i mimiki twarzy, nad takim zdjęciem nikt dłużej nie zatrzyma się, żeby uważniej popatrzeć. Rada jest jedna: patrząc w wizjer przyblżzajmy się do fotografowanej osoby, aż zobaczymy w nim (wizjerze) to o co nam chodziło. 
Przed pstryknięciem sprawdźmy dokładnie cały widoczny obraz. Jeśli gdzieś z tyłu za obiektem zobaczymy np: nieciekawy, odrapany mur albo sznur z suszącym sie praniem albo kupę pogiętego żelastwa - zastanówmy się czy o to chodzi w naszym tle. Jeśli nie - zmieńmy naszą pozycję, podejdźmy do obiektu z innej strony. Nie śpieszmy sie. Patrzmy i wybierajmy.

Najwięcej zdjęć zwykle robionych jest przy zastawionych stołach: z urodzin, imienin, jubileuszów, wesel. Podpici, rozgrzani ludzie nie wychodzą dobrze . Radziłabym unikania tego rodzaju zdjęć. 

Jeśli jednak chcemy mieć pamiątke z takiej imprezy, trzeba uprzątnąć ze stołu i odpowiednio zgrupować osoby, które mają być uwiecznione. Na przykład na urodzinowym przyjęciu z tortem - zebrać gości wokół trzymanego przez kogoś tortu a jubilat niech dmucha. Dobrze jest zrobic takie zdjecie trochę z góry wszedłszy np. na krzesło. Zmieści sie wtedy wiecej osób na klatce negatywu.
W pomieszczeniach używając flesza, gdy chcemy, żeby na zdjeciu było więcej widać w głąb, należy włozyć do aparatu film o wyższej czułości tzn. przynajmniej 400 ASA. 
Wyższa czułość negatywu wydłuży zasięg lampy błyskowej. 800 ASA będzie najlepsze do zdjęć w dużych salach jak na przykład kościoły, sale widowiskowe i bankietowe, gdzie wyprawiane są wesela.Oprócz zastawionych stołów, radziłabym unikać fotografowania skladających sobie życzenia i całujacych się zdawkowo ludzi. Mają oni wtedy głupawe miny, przymkniete oczy i usta wyciagnięte w ciup. Widząc sie na takim zdjęciu, zawsze potem narzekają, a czasem je nawet niszczą. Tak samo reagują panie, którym zrobi się portret z pomocą flesza - prosto w oczy. Każda zmarszczka, każda kurza łapka, drugi lub trzeci podbródek i wszystkie mankamenty urody ukazują się wtedy w dwójnasób. Portrety są tematem III odcinka tych porad. W drugim będziecie mogli przeczytać o "Złotym podziale", który jest podstawą kompozycji fotograficznej.

Zamieszczone zdjęcia pochodzą z mojego archiwum. Postanowiłam nie pokazywać złych - nieudanych zdjęć tylko te, które mi się podobają, które mogę nazwać 

poprawnymi. Oczywiście posiadam także wiele “knotów” własnej roboty, z których nie jestem dumna.Moim ulubionym tematem zdjęć są ludzie a zwlaszcza dzieci w najprzeróżniejszych sytuacjach życiowych. Cykl ten napisałam w 1999 roku dla torontońskiego tygodnika "Wiadomości", ktorego jestem współredaktorem. Prawo do zabierania głosu w tym temacie uzurpuję sobie po tym jak wygrałam nagrody w konkursach fotograficznych dla amatorów organizowanych w Mississauga przez "Just Camera" (sklep) pt "Discover Mississauga" w roku 1998 i 1999.

Halina Napora