Zobacz:   część I , III , IV, VVI  oraz  Galerię Fotograficzną.

 

 

MAŁY PORADNIK FOTOGRAFOWANIA

Część II.

Nie tylko kamera…

"Złoty podział"

Najważniejszą z zasad, którym podlega kompozycja obrazu czy to malowanego pędzlem - czy światłem jest tzw. "Reguła złotego podziału"

Wizjer każdej amatorskiej kamery ma kształt prostokątny. Zdjęcie jest dokladnym odbiciem tego co widzimy w wizjerze. Reguła ta polega na wyimaginowanym podzieleniu prostokątnego pola dwoma liniami pionowymi i dwoma liniami poziomymi, które wyznaczą w ekraniku aparatu  9 równych części.

Linie te należy używać jako miejsca umieszczenia fotografowanych obiektów.

Nawet jeśli obiektami nie są ludzie, tylko np. horyzont na jeziorze lub w szczerym polu - lepiej jest go umieścić na górnej lub dolnej linii, żeby uzyskać ciekawszy efekt.

Obiekt umieszczony w środku pola widzenia nie przyciaga tak uwagi oglądajacego zdjecie, jak sfotografowany według "Złotego środka"

Naturalnym ludzkim odruchem jest ustawienie wybranego obiektu w środku wizjera. Niestety zdjęcia takie są zazwyczaj nudne. Obiekt znajdujący się z lewej lub prawej strony da fotografii większą dynamikę i będzie ono ciekawsze.

Powiedzą Państwo, że takiego zdjecia nie da się zrobić, bo aparat ustawi ostrość na coś z tyłu - daleko i fotografowana osoba wyjdzie nie ostro. Żeby temu zapobiec, najpierw należy wycelować obiektyw na obiekt i przycisnąć spust "w pół drogi", a następnie przesunąć kamerę w lewo lub prawo (w górę lub dół) i na koniec docisnąć spust, aż do oporu.

Drugą ważną zasadą fotografii jest prostota. Obiekt plus najprostsze tło - to metoda na otrzymanie dobrego zdjęcia.

Najwdzięczniejszymi obiektami ą¹ zawsze dzieci. Zawsze są one sobą, nie stroją min, chybaż¿e sęê je o to poprosi. Żeby sfotografować je, najlepiej wybrać miejsce, gdzie czują się one swobodnie i bezpiecznie. Kamerę zawsze trzymamy na wysokości ich oczu, żeby dziecko nie patrzyło na nas do góry (wygląda wtedy jak przytłoczone). Dobrze jest usiąść, klęknąć, nawet położyć się na trawie, czy podłodze, żeby spojrzeć na dziecko z pozycji , w której ono się znajduje.

Jeśli jest onieśmielone, możemy je rozluźnić bawiąc się z nim w udawanie zwierzatek albo w postaci z bajek, które ono zna. Zabawa taka rozkęêci je na tyle, że stanie się naturalne.

Fotografujmy dzieci przy codziennych zajęciach, bez poleceń typu: stój prosto!, nie ruszaj się!, uśmiechnij się! Takie ustawione dziecko wyjdzie sztywno i nieciekawie.

Ustawiać możemy starszych - młodzież i dorosłych, a zwłaszcza grupy ludzi.

Jeśli mamy kilka osób to zamiast ustawić je w rzędzie, zgrupujmy je tak aby ich głowy były na różnych poziomach. Zdjęcie trzech osób najlepiej wyjdzie, gdy linia łącząca ich głowy utworzy trójkąt. Trick ten stosowali malarze już przed wiekami.

Trójkąt ten nie  musi być idealnie równy. Wystarczy, że jedna osoba będzie w środku a pozostali usadowią się dookoła - wyżej, niżej i po bokach. Niektórzy klękną, inni wyprostują się, jeszcze inni usiądą na poręczy krzesła, które zajmuje już ktoś inny.... Zanim pstrykniemy takie zdjęcie, zawołajmy coś śmiesznego lub głupiego do fotografowanych osób - wszyscy zrobią naturalniejsze miny. Jeśli użyjemy psa lub kota w centrum uwagi grupy - to bardzo ich rozluźni. Użyteczne też mogą być schody do ustawienia większej grupy osób.

Czasem nawet dobre kompozycyjnie zdjęcie, może być popsute efektem czerwonych oczu.

Ile takich wilkołaków zrobiliśmy w swoim życiu? Masę! Nawet aparat z wmontowaną redukcją czerwonych oczu nie pomaga na niebieskookich. Są ludzie, którzy prawie zawsze wychodzą z czerwonymi kropkami zamiast źrenic.

Cóż to za zjawisko?

Polega ono na tym, że w kamerach lampa błyskowa umieszczona jest bardzo blisko obiektywu. Wysłana wiązka światła odbija się na dnie oka fotografowanej osoby i wraca przez obiektyw rejestrując na negatywie świecący jakby punkt.

System redukcyjny w aparatach polega na wystrzeleniu kilku rażących błysków w kierunku obiektu, przed właściwym błyskiem flesza i otwarciem migawki. Mają one za zadanie zmusić źrenice do zwężenia się i zapobiec efektowi czerwonych, wilczych oczu.

Jeśli nie mamy tego udoskonalenia lub ono nie działa zbyt dobrze, zawsze możemy za naszymi plecami włączyć reflektorową lampę z przynajmniej 100 watową żarówką - działa niezawodnie.

Inną metodą może być zmuszenie lampy błyskowej do wysłania extra błysku, jeśli jest to lampa osobno nasadzana na szyny, na korpusie aparatu.

Najlepszym wyjściem jest używanie takiego flesza, którego głowica może być ustawiana pod kątem do obiektu. Zmiana kąta nastawienia - nie wprost w oczy, a nawet skierowanie jej na biały sufit rozwiąże nam problem i spowoduje, że oświetlona światłem odbitym od białej powierzchni osoba, wyjdzie bardziej plastycznie na zdjęciu.

Niektórzy zawodowcy stosują przysłanianie flesza cienkim, rzadko tkanym, białym materiałem (gazą). Ta metoda też daje doskonałe efekty.

W drodze do doskonałści, każdy popełnia błędy. Uczymy się na nich. Im więcej ich popełniamy tym szybciej dochodzimy do perfekcji. Zawodowi fotografowie wykonują jednorazowo setki zdjęć, aby wybrać z nich jedno lub dwa najlepsze.

Róbcie więc państwo dużo zdjęć i chwalcie się najładniejszymi w naszej Galerii Fotograficznej.

Halina Napora