Zobacz część I , II , IV , V i VI oraz  Galerię Fotograficzną.

MAŁY PORADNIK FOTOGRAFOWANIA

Nie tylko kamera… 

Część III. Portrety

Portret kojarzy się większości, jako zdjęcie zrobione w atelier fotograficznym, upozowane, napuszone, sztuczne. Fotografowani z przyklejonym do twarzy uśmieszkiem, najczęściej nie są zadowoleni z tego jak wyglądają i chowają te zdjęcia głęboko. 
Jednak portret nie musi być taki. Jeśli sami sfotografujemy osobę nam znaną lub bliską naszemu sercu, na pewno wydobędziemy z niej o wiele więcej ciepła, uroku i uczucia. Portret zrobiony przez nas będzie żywy. Nie potrzeba nam do tego sprzętu, oświetlenia, odblaskowych parasoli, światłomierzy ani atelier.
Każdym aparatem, nawet takim co umożliwia nam tylko przyciśnięcie spustu, można zrobić ładną podobiznę. Zasadą jest tu sprawdzenie jaka jest najmniejsza odległość obiektu od obiektywu, przy której aparat wychwyci jeszcze pożądaną ostrość. Powinno to być podane w instrukcji obsługi. Dla kamer o pojedynczej ogniskowej np 35 mm (najbardziej popularna) odległość ta wynosi minimum 1.5 metra.
Wiele osób posiada aparaty o zmiennej ogniskowej (zoom) np. od 28 do 80 mm i nie potrzebują się martwić wyżej wymienioną odległością.
Nie chciałabym wdawać się w techniczne szczegóły, ale wyjaśnię o co chodzi z tą ogniskową.
Najprościej tłumacząc, im dłuższa tym dalsze obiekty możemy fotografować i tym węższy jest kąt obrazu jaki zarejestruje się na negatywie. Teleobiektywem (300-500mm) jak wiadomo można oglądać szczegóły ptaka siedzącego na drzewie - daleko od nas.
Im krótsza ogniskowa, tym więcej obrazu zmieści się na klatce negatywu. Ekstremalnym przykładem jest zdjęcie zrobione aparatem z obiektywem zwanym "rybie oko" (ok 20mm). Jakkolwiek sfotografujemy nim wszystko: od lewej do prawej i od góry do dołu , to obiekty będą na takim zdjęciu straszyły zmienionymi proporcjami - krzywe wielkie głowy, krótkie korpusy i długie nogi z olbrzymimi butami.
Do portretowania najlepiej stosować obiektyw z ogniskową ponad 100 mm. Tło na takim zdjęciu przepięknie rozmaże się w mozaikę kolorów, a rysy obiektu nabiorą wyrazistości.
Najlepsze portrety wychodzą, gdy robione są na powietrzu przy zachmurzonym niebie. Nie ma wtedy głębokich cieni jakie rzuca nos, broda i oczodoły. Każdy szczegół twarzy jest równomiernie oświetlony.
Pod słońce, osoba fotografowana będzie mrużyć oczy, krzywią się a jej twarz wygląda wtedy płasko.
Jedynym ratunkiem w takiej sytuacji jest doświetlenie obiektu lampą błyskową, ale wtedy trzeba zredukować ilość światła jaka wpada przez obiektyw (nie zawsze możliwe).
Dla poprawienia techniki portretowej należy pamiętać o ważnej zasadzie: poziom oczu obiektu musi być na tej samej wysokości co obiektyw. Fotografowanie z pozycji niższej wyolbrzymia sylwetkę, z wyższej zmniejsza ją do wielkości karzełka. Ustawienie obiektu pod kątem spowoduje jego wykrzywienie a nawet pogrubienie.
Zawsze należy robić dwa portrety, ten drugi zaraz po pierwszym, gdy osoba, której robimy zdjęcie odetchnie już z ulgą. To drugie będzie o wiele lepsze!
Dla zneutralizowania tła na zdjęciu portretowym, dobrze jest wybrać dużą przysłonę (mały jej numer) - 5.6 lub 4.
Na tym polega program portretowy w aparatach lustrzanych takich jak Nikon, Minolta czy Cannon, który pozwala na dobieranie parametrów. Duża przesłona i krótki czas naświetlania według reguły o głębi ostrości spowoduje, że tylko nasz obiekt będzie ostry, a cała reszta ślicznie rozmazana, co stworzy interesujące tło (podobnie jak przy teleobiektywie).
Słońce można świadomie wykorzystać do efektów specjalnych w technice portretowej. Jego światło padające z boku na obiekt, może poprawić kształt twarzy i dodać bogactwo cieni.
Słońce z tyłu, rozświetli włosy, ale wymagane jest wtedy doświetlenie twarzy fleszem, bo inaczej wyjdzie ona bardzo ciemna.
Zamiast flesza można użyć dużego, białego kartonu, który ktoś trzeci będzie trzymał na wprost portretowanej osoby. Słońce odbije się od białej powierzchni i interesująco doświetli twarz.
Bardzo romantycznie wyglądają zdjęcia portretowe zrobione w pomieszczeniach bez lampy błyskowej, przy użyciu dziennego światła padającego z okna.
Znowu pomoże tu biały karton albo otwarta książka, od której stronic światło okienne odbije się i łagodnie doświetli obiekt.
Nie zawadzi użycie statywu lub innej podpory, ponieważ czas naświetlania znacznie się wydłuży a nie chcemy, żeby zdjęcie wyszło poruszone.
Niektórzy portretowani nie potrafią zachowywać się naturalnie.
Takich co gapią się tępo w obiektyw poprosić trzeba aby zamknęli oczy, schylili głowę a potem powoli ją podnieśli. Gapowatość zniknie jak za sprawą czarów.

Tym co zaciskają usta, kazać należy, żeby nabrali pełno powietrza w policzki a potem mocno je wydmuchali - czynność ta zrelaksuje ich twarze.

Portret lepiej wyjdzie jeśli obiekt lekko nachyli się do kamery, a nie zstygnie w wyprostowanej pozycji.

Mankamenty urody jak np. długi nos, też można zredukować.
Długi nos wyjdzie krócej, jeśli użyjemy dłuższą ogniskową i zrezygnujemy z mocnego źródła światła jakim jest słońce lub flesz, które powodowałyby cienie. 

Tych co mają drugą brodę lepiej jest fotografować odrobinę z góry i poprosić ich by wyciągnęli jak najbardziej szyję.

Łysiejących panów z kolei lepiej fotografować bardziej od dołu, z dodatkowym bocznym oświetleniem (biały karton).


Mam nadzieję, że moje porady przydadzą się Państwu. Jeśli ktoś serio chce potraktować swoją naukę robienia ciekawszych zdjęć, proponuję sięgnąć do obficie zaopatrzonych działów o fotografii w bibliotekach publicznych. Nic tak bardzo nie pomaga, jak oglądanie i analizowanie dużej ilości zdjęć wykonanych przez profesjonalistów, a już zwłaszcza próby kopiowania ich ujęć.