Serwisy

Rozmaitości

Marie-Madeleine Jarret de Vercheres

1678 - 1747
W kolekcji miniaturowych portretów malarza Geralda Sinclaira Haywarda, pochodzącego z kanadyjskiego miasta Port Hope, pośród wielu znaczących osób, znajduje się portrecik tajemniczej dziewczynki, namalowany akwarelką na płytce z kości słoniowej w 1915 r.
Zanim powstał, wcześniej była ilustracja tegoż artysty do książki Arthura Doughty “Córka Nowej Francji” (“Daughter of New France”). I tu znajdujemy wyjaśnienie kim było to złotowłose i brązowookie dziecko. A czym zasłużyło sobie na uwagę mistrza? Posłuchajcie…

Nowa Francja, inaczej zwana też Kanadą, była w latach 1534-1763 francuską kolonią, leżącą na terenach Ameryki Północnej, od ujścia  Rzeki Św. Wawrzyńca do obszaru Wielkich Jezior. Kraj podzielony był na tzw. senioraty nad którymi bezpośredni nadzór sprawowali seniorowie.
François-Xawier Jarret, ojciec naszej bohaterki, był właśnie jednym z nich. Pod jego nadzorem znajdowało się miasteczko Vercheres i okolice. Były to tereny głównie rolnicze, toteż większość osadników pracowała na farmach. Ale były to również i łowne tereny, na których żerowały bobry, będące przedmiotem polowań Irokezów, bitnej i dobrze zorganizowanej konfederacji pięciu plemion indiańskich: Mohawków, Oneidów, Onandagów, Kajugów, Seneków i Tuscarora. Bronili oni swego prawa do wyłączności polowań, właśnie na bobry, których skórami handlowali. A że francuscy osadnicy nie chcieli tego prawa uznać, toteż co jakiś czas Irokezi napadali na ich osady i farmy, stosując taktykę partyzancką.
François-Xawier Jarret miał dwanaścioro dzieci. Jako czwarte z kolei dziecko, 3 marca 1678 roku urodziła się dziewczynka, którą rodzice nazwali Marie-Madeleine.
Dziewczynka, tak jak i jej rodzeństwo, nie miała szansy chodzić do szkoły, ponieważ nie było żadnej w pobliżu. Ale matka w domu nauczyła ją czytać i pisać. Ojciec z kolei uważał, że każde jego dziecko powinno umieć obsługiwać muszkiet. Zdobycie tej umiejętności nie należało do łatwych, wymagało miesięcy treningu. Ale mała Marie-Madeleine opanowała tę sztukę do perfekcji niemal, wykazując się dużym talentem w tej dziedzinie. Dlatego zabierano ją często na polowania, a ona za tym przepadała. Nie przypuszczała nawet jak ta umiejętność przyda się jej w przyszłości.
Seniorat Vercheres należał do najniebezpieczniej położonych dzielnic Nowej Francji. Dostał zresztą nawet taki przydomek: “Le Château Dangereux” (“Niebezpieczny zamek”). Zorientowawszy się, że Vercheres może być celem ataków indian, François Jarret postanowił otoczyć domostwa osadników płotem obronnym tak, że powstał fort.
Któregoś dnia - Marie-Madeleine miała wtedy 12 lat - fort został zaatakowany przez Irokezów i właściwie wszyscy by zginęli, gdyby nie bohaterska postawa jej matki.

Niestety, zginęli wówczas starszy brat Marie-Madeleine i jej kuzyn, ale dla dziewczynki była to również lekcja, jakże bolesna, jak obronić fort.

22 października 1692 roku jak codzień, Marie-Madeleine wyszła do pracy na pole razem z innymi osadnikami. Rodzice wyjechali załatwiać sprawy w Montrealu. W forcie został tylko jeden stary żołnierz i jej młodsze rodzeństwo. W pewnym momencie Marie-Madeleine zauważyła otaczających fort Irokezów. Wiedziała, że musi coś zrobić. Zostawiła wszystko i już biegnąc w stronę fortu krzyczała jak umiała najgłośniej: - “Do broni!”.
Zorientowała się bowiem, że Irokezi nie mają pojęcia, iż fort jest właściwie pusty.
Wpadłszy do środka przejęła dowództwo rozkazując wszystkim, by robili ogromny hałas, żeby wystrzały padały z różnych miejsc, sprawiając wrażenie, że fort jest pełen żołnierzy.

Dzięki takiej mistyfikacji i brawurze udało się dziewczynce utrzymać fort przez kilka dni, do czasu aż nadeszły posiłki.
Nie trzeba nikomu mówić, że obwołano ją bohaterką, a legenda o niej szła przez stulecia.

Nie znane są dalsze szczegóły z życia Marie Madeleine.

Trzy wieki po tym zdarzeniu, w 1913 roku nad rzeką Św. Wawrzyńca w Vercheres, postawiono pomnik z brązu (podobno największy brązowy pomnik w Kanadzie), dłuta Louis-Phillippe Héberta, przedstawiający 14 letnią bohaterkę z karabinem w dłoni z dumnie uniesioną głową.

Jeśli więc nogi zaniosą Cię, drogi czytelniku, w tamte strony, odwiedź koniecznie niewielkie Vercheres, w którym żyła mała kanadyjska bohaterka.

______________________________
Opracowała: Emilia Turkiewicz
Na podstawie książki “100 Canadian Heroines famous and forgotten faces” by Merna Forster
oraz korzystając z wielu stron internetowych.

Komentarze sa zamkniete.