List z Australii

Szanowna Redakcjo!
Koło Nr. 8 Stowarzyszenia Polskich Kombatantow z Brisbane w Australii w tym roku obchodzi Zloty Jubileusz swego istnienia. Komitet Organizacyjny podjąl szereg inicjatyw, by nie tylko uczcic ta rocznice, ale aby ich dorobek, postawa i sluzba odbila sie jak najszerszym echem w swiecie. Wszak swym zyciem zasluzyli sobie, by przejsc do podrecznikow historii, gdzie jak narazie losy kombatantow Polskich Sil Zbrojnych na zachodzie i emigracji wogole stanowia biale niezapisane stronice. Z prosba o opublikowanie przesylamy "okolicznosciowy artykul". 

Serdeczne pozdrowienia,
Przewodniczacy Komitetu Organizacyjnego
Miroslaw Rymar

Oprócz serca – z Ojczyzną w plecaku.

Pół wieku minęło odkąd żołnierze tułacze osiedli na gościnnej australijskiej ziemi  

i oprócz urządzania swego osobistego życia zaczęli organizować życie społeczności polskiej. 

Wielu z nich już odeszło, ale ciągle są wśród nas świadkowie tamtych dni. 

Taka okrągła rocznica skłania do refleksji i przywołuje wspomnienia.  

Cóż widzą spoglądając wstecz?

Kadr I

Po klęsce wrześniowej, gdy zawaliły się marzenia, nadzieje i życie milionów ludzi rozpadło się w gruzy byli wśród tych co nie pochylili karku i nie zrezygnowali. Różnymi drogami dążyli wszędzie tam, gdzie mieli nadzieję znaleźć sposobność kontynuowania walki z hitlerowskimi Niemcami.

Uważali wszakże, iż przegrali bitwę, ale wojna o godność i człowieczeństwo trwała nadal.

Uchodzili przed brunatną nawałnicą przez Rumunię i Węgry do Francji. Do kraju, gwaranta naszego, Polski bezpieczeństwa. Olbrzym okazał się zbyt słaby. 

W jakże często dramatycznych oklicznościach szli dalej, do Anglii. 

Ciągle w kierunku nadzieji.

Kadr II  

W Anglii znalazł się polski rząd. Na kanale La Manche zatrzymały się hordy Adolfa Hitlera.

Nareszcie nadzieje zaczęły się urzeczywistniać. 

Rozpoczęto formowanie wojska polskiego.

Wizja utworzenia drugiego frontu stała się zadaniem w pełni realnym, gdy do wojny przystąpiły Stany Zjednoczone. Równocześnie z tym krokiem żołnierze zauważyli natychmiastowy wzrost jakości i ilości uzbrojenia.

Nie tylko chcieli, ale mieli czym się bić!

Kadr III

Polska trwała w oporze. Pomimo niespotykanego w historii świata bestialstwa, uruchomienia fabryk śmierci w obozach koncentracyjnych i powszechnego terroru polskie państwo podziemne miało swoje władze i swoją Armię Krajową. Polska nie tylko walczyła. Polska kształciła swą młodzież, by było komu ją po wojnie odbudować i rozwijać. Z Polski przenikały informacje o faktycznym obliczu hitlerowców i skali zagłady jaką zgotowali podbitym narodom. Niestety Oni tego nie wiedzieli, a sojusznicy ukrywali prawdę o ludobójstwie brunatnych i czerwonych w zaciszu gabinetów.

Kadr IV

Wielu z nich prosto z katorgii, z ziemi niczyjej szło do gen. Andersa. Ich także pchała nadzieja. Nadzieja na godne żołnierza życie i na godną śmierć w boju, a nie w radzieckich kazamatach.

Generał Patriota wyprowadził swoich żołnierzy z Rosji, by walczyli ramię przy ramieniu z zachodnimi aliantami. 

Polskie skrzydła walnie przyczyniły się do uratowania Wielkiej Brytanii. Byli wśród „Szczurów Tobruku”. Zdobywali Monte Cassino. Lądowali na spadochronach w Normandii. Szli pancernym zagonem pod dowództwem gen. Maczka. Wyzwalali Europę. Ich groby znaczą przebyte szlaki.

W wielu miejscach stoją pomniki na Ich chwałę i cześć!

Kadr V

Rok 1945 – radość i gorycz, rozterki i zwątpienie. 

Tak jak los Polski, również Ich los został przehandlowany na bazarze politycznych interesów w Jałcie. Naturalną konsekwencją wygranej wojny była chęć powrotu do Ojczyzny, do rodzin, do tego co ocalało. Niektórzy wracali. Jedni - jak owiany legendą lotnik Skalski -, by nowej, komunistycznej władzy służyć za kwiatek w butonierce zdrady i podstępu wbrew ich intencjom. Inni zamiast upragnionej wolności skosztowali goryczy pomówień o zdradę, więzienia i śmierci - tym straszniejszej, że zadanej polskimi rękami. 

Próżno szukać Ich grobów na Powązkach. 

Kadr VI

Jeszcze kołatały się jakieś wieści o III wojnie przeciw Rosji Radzieckiej, groźnemu dla demokracji sojusznikowi, ale świat umęczony gehenną zgotowaną przez Niemców chciał wytchnienia.

Zdemobilizowanym żołnierzom życie postawiło kolejne zadania. 

Żyć tam gdzie rzuci Ich los i świadczyć za Polską!

Po emigracji „za chlebem” była to następna wielka fala Polaków osiedlająca się w przyjaznych im krajach. 

Płynęli też do Australii.

Kadr VII

Po wylądowaniu w tym dalekim, egzotycznym kraju, zagubieni, nieświadomi co Ich czeka umieszczani byli w obozach, z których wysyłano wszystkich na obowiązkowe dwu-letnie kontrakty.

Również Ich pot wsiąkał w wielkie projekty hydroelektrowi w Alpach Australijskich i na Tasmani.

Oni budowali drogi i koleje, pracowali na polach trzciny cukrowej.

I tęsknili bardzo za bliskimi, z którymi łatwiej byłoby znieść trudy ciężkiej pracy i asymilacji w zupełnie nieznanym kraju.

Kadr VIII

Polityka asymilacji nie ułatwiała im życia, ale może dlatego szybko zaczęli się organizować, by złagodzić obcość otoczenia i uwić swoje nowe gniazdo.

Rozpoczęli to, co dzisiaj pozwala nazwać Ich „pokoleniem budowniczych”. To oni stworzyli organizacje, budowali polskie ośrodki i kościoły.

Zamienili „karabin na lemiesz”, a  tworząc Stowarzyszenie Polskich Kombatantów dali świadectwo trwania przy Polsce i prawdzie!

Kadr IX

W Domu Kombatanta, w Capalaba jest więcej nazwisk na tablicach upamiętniających Tych co odeszli niż członków Koła Nr.8. 

Wszyscy Oni przez dekady troszczyli się o polską tradycję, żywo reagowali na rzucane pod adresem polski oszczerstwa. Całą mocą wspierali działania opozycji antykomunistycznej w Polsce. Pozostali wierni.

Teraz Koło Nr.8 nadal żyje. Jest jednym z aktywniejszych w Australii, a stało się to możliwe dzięki przezorności i determinacji ostatnich prezesów – kombatantów: mjr. lotnika Dywizjonu 303 Juliana Kroka i Józefa Wasiela, którzy nie tylko dopuścili w szeregi Koła pokolenie emigrantów lat 80-tych, ale w odpowiednim czasie przekazali im swoje obowiązki.

Kadr X

Znowu nadzieja. Tym razem na trwanie Ich ideałów realizowanych przez kolejne pokolenia tych, co chą pamiętać.

Obchody jubileuszu 50-lecia Stowaszyszenia Polskich Kombatantów Koła Nr.8 w Brisbane nie są aktem zamknięcia. Są zwieńczeniem Ich służby i jej kontynuacją. 

W tym kadrze obrazy dopiero powstają. Tworzy je i tworzyć będzie czas przyszły.

 

Mirosław Rymar