List z Rijadu ...ciąg dalszy
Ewa Proborszcz Maloney

        

        Betonowe zapory w odległości 20 m od muru mego osiedla, 3 metrowe mury zakończone kolczastym drutem, stanowiska karabinów maszynowych na rogatkach, żołnierze w wozach opancerzonych – tak dzis wygląda z zewnątrz moje osiedle w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej. Mieszkam tam od kilku tygodni, w jednym z kilkunastu bloków mieszkalnych. Firma mego męża wynajmuje nam apartament, osiedle zaś zapewnia basen, kort tenisowy, restaurację, salon kosmetyczny i mały supersam.

Tylko w obrębie  murów mogę się przechadzać choćby w stroju kąpielowym, na zewnątrz po minięciu budki strażników odziewam się w czarną abaję / rodzaj cienkiego  płaszcza do  stóp/, głowę okrywam czarną chustą, szczelnie owiniętą wokół szyi.

       To nie moda, ale nakaz obyczajowo – religijny, bo w Arabii nie sposób oddzielić religii od tradycji  zakorzenionej  w obyczajowości wędrownych plemion beduińskich. Kiedy wędruję ulicami tego sześciomilionowego miasta, już wiem, że kobiety zakryte od stóp do głów to rdzenne Saudyjki. Niekiedy widzę jedynie ich oczy a i to nie zawsze, a niektóre nawet na dłoniach mają czarne rękawiczki a na głowie woal. Odsłonięte twarze prezentują jedynie muzułmanki  spoza Arabii – Libanki, Jordanki  czy Irakijki albo   kobiety z Pakistanu. Spotykam je na co dzień, bowiem zebrane wokół osiedlowego  basenu obserwują swoje kąpiące się dzieci. Większość z nich już nie ma na sobie czarnej abaji, niektóre są nawet w dżinsach, ale wszystkie maja głowy okryte chustą. Basen jest dostępny również dla mężczyzn, oznacza to, że żadna nie wchodzi do wody.  Ostatnio doszło jednak do rewolucji – znajoma Irakijka, którą gościłam wcześniej na kawie, zaczęła pływać razem z dziećmi. Ale ma na sobie rodzaj kostiumu płetwonurka  - bluzę po szyję z długimi rękawami i równie sztywne i czarne legginsy  do kostek. Inne kobiety patrzą na nią z wyrozumiałością, kilka dni wcześniej synek Awry omal się nie utopił, mimo że miał na sobie koło ratunkowe. Wywrócił się do góry nogami, a zmartwiała matka stała na brzegu. Jedna z kobiet   wskoczyła do basenu całkowicie ubrana i ściągnęła go z głębi. Dowiedziałam się, że wszystkie umieją pływać, ale  w swoich krajach korzystały z basenów tylko dla kobiet.

         Nieme przyzwolenie dla zachowania przerażonej kobiety nie oznacza zmiany tradycji, bo Awra, goszcząc u mnie, zdjęła chustę i bluzkę z długimi rękawami dopiero wtedy, kiedy upewniła się ,że mego męża nie ma w domu. Kiedy zdecydowałyśmy się wyjść na balkon, automatycznie ponownie narzuciła chustę i bluzkę, mimo że na zewnątrz panował ponad  40-stopniowy upał.

      Awra jest inżynierem systemów komputerowych, ale przyjechała do Arabii razem z mężem / jak wszystkie z nas/, bo  otrzymał on intratny kontrakt w  kraju, w którym kobieta z reguły nie pracuje, bo nie ma dla niej pracy, albo zwyczaj zakazuje jej tego, chyba że jest to szkoła dla dziewcząt, wtedy nauczycielami są tylko kobiety. Ale już w sklepach ich nie ma i dochodzi do paradoksów tego rodzaju, że w sklepie z damską bielizną obsługuje  mężczyzna. Ostatnie lata zmieniły nieco tę sytuację, bo buduje się centra handlowe lub jedynie piętra handlowe tylko dla kobiet, obsługują  panie, bez obowiązkowej  abaji, ale wejść na takie piętro mają prawo tylko kobiety.

      Niewiele jest jeszcze zawodów dostępnych kobietom, ale z telewizji dowiedziałam się, że w szpitalu imienia króla Fahda  niektóre  kobiety pracują na równi z mężczyznami, wspólnie operują, nawet mężczyzn, choć wielu rdzennym Saudyjczykom nadal nie mieści się to w głowie, by kobieta mogła pracowac i przebywać w miejscu publicznym  bez mężczyzny ze swojej rodziny.

    W pierwszym tygodniu mego pobytu w Rijadzie mąż zabrał mnie do restauracji. Skierowałam się do wejścia, widząc za szybą salę pełną mężczyzn. Przytrzymał mnie za ramię, wskazując inne drzwi z napisem Family Section /dla rodzin/. Wewnątrz na piętrze wokół okazałego holu mieściły się zamykane loże, tylko tutaj kobieta może zdjąć wierzchnie okrycie i chustę. Kelner podawał nam posiłki, uprzednio pukając do drzwi, bym zdążyła się okryć. Widziałam przez moment, że do niektórych lóż w ogóle nie wchodził, talerze odbierał mężczyzna, głowa rodziny..

Nad przestrzeganiem prawa obyczajowego czuwa policja religijna; ja spotkałam Mutawa już kilka dni po przylocie w bogatym, urządzonym na styl europejski,  przeogromnym centrum handlowym. Chusta zsunęła mi się z włosów, ale wokół widziałam wiele kobiet, głównie Europejek, w podobnej sytuacji. Nagły podniesiony głos po angielsku – ‘okryj swoją głowę’  wyrwał mnie z zamyślenia, wjeżdżałam wtedy ruchomymi schodami na wyższe piętro. Pospiesznie wykonałam polecenie, pamiętając uwagi męża, by nie dyskutować i zachowywać się spokojnie. Mężczyzna w tradycyjnej białej szacie do kostek z długimi rękawami i w chuście na głowie w biało-czerwoną kratkę, przytrzymywanej czarną opaską, stał na wprost mnie, towarzyszył mu uzbrojony strażnik.

        Znajome muzułmanki jeszcze tego samego dnia nauczyły mnie, jak prawidłowo chustę nakładać, tak by się nie zsuwała, co wymaga nie lada sztuki, zważywszy, że nie wiąże się jej pod brodą, a jedynie owija wokół głowy i szyi.

        Mieszkam w najbardziej fundamentalistycznym z krajów islamskich, kraju będącym strażnikiem świętych miejsc w Mekce i Medynie, którego wyznawcy określają się mianem Wahhabici. W tym kraju zniesiono niewolnictwo dopiero w 1962 roku, a kobiety uzyskały oficjalne prawo do kształcenia się w szkołach w ostatnich kilkunastu latach, są to  szkoły żeńskie, mało dotowane przez państwo, umiejscowione w  starych, niewygodnych  budynkach, często grożących zawaleniem. Sam fakt ich istnienia świadczy jednak o zmianach w mentalności Saudyjczyków, a w ostatnich tygodniach rząd Arabii przyjął nawet do realizacji 9-cio stopniowy program tworzenia miejsc pracy dla kobiet, co byłoby nie do pomyślenia jeszcze 10 lat temu. Specjalnie dla nich zostanie utworzona przemysłowa dzielnica, w której na poszczególnych działkach mają powstać biura lub fabryki, kierowane przez kobiety i z miejscami pracy tylko dla kobiet. Wiąże się to z przyjętym kilka lat temu programem saudyzacji kraju, oznaczającym, że 80 % miejsc pracy ma być zarezerwowanych dla Saudyjczyków. Obecne proporcje są odwrotne, a i tak wśród pracujących Saudyjczyków znakomita większość to mężczyżni. 16 mln Saudyjczyków i prawie 7 mln cudzoziemców mieszka w kraju, zajmującym co prawda ogromną przestrzeń Półwyspu Arabskiego, ale w przeważającej mierze pustynnego, którego ludność skupia się w oazach i  niewielu miastach.

Lepiej uposażeni zajmują ogromne domy otoczone kilkumetrowymi murami, zawsze wyposażonymi w klimatyzację, która w miastach staje się standardem. Jak wyglądają te domy od środka, jak żyją saudyjskie kobiety - jeszcze nie wiem, bowiem społeczeństwo tego kraju jest bardzo zamknięte i nieufnie podchodzi do cudzoziemców, ale ufam że z czasem uda mi się wejść do któregoś z nich, bowiem mój mąż  - co raczej niespotykane - otrzymał zaproszenie do domu od znajomego Saudyjczyka . Najprawdopodobniej tylko ja poznam jego żonę i odwiedzę prywatne apartamenty, Keith pozostanie w męskich pokojach. Jak na razie poznaję muzułmanów i ich żony z krajów ościennych, które wydają mi się sympatyczne, przepełnione takimi troskami i radościami jak i Europejki, tyle że bez pełnych możliwości realizacji swoich zawodowych ambicji.

   W Arabii jest już lato, temperatura dochodzi w dzień do 47 stopni w cieniu, poruszam się wtedy między klimatyzowanym mieszkaniem i klimatyzowanym samochodem lub wchodzę do klimatyzowanych centrów handlowych. Po kilku wizytach w takich miejscach, pełnych europejskich butików z cenami przyprawiającymi o zawrót głowy, dałam sobie z nimi spokój i zaczęłam odwiedzać arabskie suki. Bazary te są arabskie tylko z nazwy, bo wypełnione towarami z Chin, Indii i Pakistanu, sprzedają w nich, czasami siedząc na ziemi przykrytej kocem lub dywanem,  przeważnie  Hindusi i  Pakistańczycy. Jedynie na złotym suku obsługują mnie Saudyjczycy, zatrudnieni przez hinduskich właścicieli z nakazu rządu, zgodnie z programem saudyzacji kraju.

          Ów program jest na ustach większości cudzoziemców, obawiających się  utraty  pracy, strach pada na Hindusów, Filipińczyków i mieszkańców Indonezji, bo oni dotąd wypełniali hale fabryk i biura koncernów. Dziś w Arabii panuje tak wysokie bezrobocie wśród rdzennych mieszkańców, że powoli zaczynają  się przekonywać do zawodów uważanych wcześniej za niegodne Saudyjczyka.

           Po zamachu w Alkobarze, gdzie zginęło 22 mężczyzn  z luksusowego osiedla na obrzeżach miasta, mam świadomość, że większe niebezpieczeństwo zagraża memu mężowi, bo terroryści z Al.- Kaidy segregowali zakładników wedle płci i religii. Islam zabrania zabijania kobiet i dzieci, ale przecież wojna nie wybiera, w trakcie zamachu w Alkobarze zginął 12 letni chłopiec pochodzący z Egiptu.

Działalność tych terrorystów przynosi hańbę islamowi – powiedziała mi z goryczą  znajoma muzulmanka Riham, gdy kilka dni po zamachu przyglądałyśmy się naszym dzieciom na huśtawce.

Oby jej współwyznawcy podzielali te poglądy.