piątek, 16 listopada 2007

Kanada płynąca prądem.

Tekla Stańczyk i Stefan Kosiewski: O potrzebie zatrudnienia polskich emigrantów przez Rzad RP

Tekla Stańczyk: - Co czuje, co chciałby powiedzieć Polak przebywający na emigracji politycznej od 25 lat po obejrzeniu filmu dokumentalnegopokazującego brutalną akcję kanadyjskiej policji, w wyniku której umiera polski emigrant, który nie znał języka kraju osiedlenia i napotkał na trudności, których nie był w stanie sam pokonać?

Stefan Kosiewski: - Głęboki żal i smutek, współczucie dla Rodziny, solidarność w bólu z Bliskimi Polaka, któremu nie miał kto podać pomocnej dłoni.  Już kilka miesięcy po przybyciu do Niemiec, w 1983 roku poznałem to uczucie towarzysząc jako tłumacz w wędrówkach po różnych niemieckich urzędach matce i siostrze zamordowanego we Frankfurcie Waldka, którym adwokat mówiący po polsku, a mający pomagać za wynagrodzeniem, odpisał z mienia pozostałego po zamordowanym nie tylko należne sobie honorarium ale i jeszcze kilka tysięcy marek wyjaśniając, że przekazał je właścicielowi mieszkania za podłogę zalaną krwią ofiary. Zaś kiedy matka Waldka wyraziła wątpliwość w stosunku do takiego postępowania adwokata, ten nie wahał się zapytać: Czy chce pani zarobić na śmierci syna? A ona po prostu nie chciała się dać okraść z ostatniej wypłaty Waldka. Na filmie, który z prawdziwą przykrością obejrzałem, jest scena bicia, a raczej dobijania obezwładnionego już, powalonego na ziemię człowieka.  Na 4 piętrze budynku dla azylantów przy Adelonstrasse byłem w 1984 roku w pokoju na poddaszu, w którym dwóch policjantów przez długi czas przekonywało desperata do zejścia z dachu, a po udanej interwencji i przekonaniu chłopaka do powrotu przez okno w pochyłym dachu, usłyszałem to samo śmiertelne przerażenie, obronny krzyk bitego: Nicht szlagen! Policjant w Niemczech opanował wtedy swój gniew, opamiętał się, schował pospiesznie do kieszeni krótkofalówkę. Zapewniał głośno, że nikt tu nikogo nie bije.  W Vancouver oddział policji kanadyjskiej dokonał regularnej egzekucji człowieka, któremu należało udzielić pomocy. Zabito zdezorientowanego emigranta polskiego, który wyraźnie nie radził sobie w sytuacji, w której się znalazł, bez znajomości języka angielskiego. POTRZEBNA mu była POMOC KONSULA RP.

Tekla Stańczyk: - Robert Dziekański nie stawiał policji oporu, a wręcz przeciwnie: wyraźnie słychać na filmie jego okrzyki przywołujące policję.

Stefan Kosiewski: -  POLICJA! POLICJA! Wołał o ratunek, a 6 kanadyjskich policjantów otoczyło nie stawiającego oporu człowieka, podnoszącego do góry ręce, nie spodziewającego się, że w odpowiedzi na ten gest jednoznaczny chyba dla wszystkich ludzi na całym świecie, ugodzony zostanie hakiem wystrzelonym z paralizatora, który połączy jego ciało drutem ze źródłem prądu i zasilać je będzie prądem o śmiertelnym natężeniu przypominającym druty i prąd w Auschwitz. Robert Dziekański zamordowany został 14 października 2007 roku w miejscu publicznym, a film z egzekucji dokonanej przez umundurowanych ludzi na powalonym na ziemię człowieku, który zwijał się w śmiertelnych konwulsjach i potrzebował  pomocy lekarskiej, a nie dobijania go jeszcze kilkoma uderzeniami, udostępniony został w internecie. na stronie: http://www.canada. com/ch/cheknews/ news/story. html?id=38e10bcb -6ea6-4638- 809b-31bd32019bd f&k=2219
Video of police using Taser on man at Vancouver airport. Warning: Graphic content.

 Policing expert says Taser decision 'inappropriate'

Tekla Stańczyk: - Od brutalnej akcji policji w Vancouver, która niewłaściwie oceniła sytuację i użyła środków przymusu niewspółmiernych do zagrożenia, upłynął miesiąc. Wczoraj prasa kanadyjska przyniosła informację, że Konsul Generalny Maciej Krzych obejrzał wideo i jest w szoku.

Stefan Kosiewski: -  A czy można nie być w szoku po obejrzeniu tego filmu?  Jeżeli wiemy, że od zabicia polskiego emigranta przez policję kraju osiedlenia minął miesiąc, a nie wiemy czy jakaś prokuratura w kraju wszczęła dochodzenie w tej sprawie? Czy może złożony już został wniosek o ekstradycję do Polski bandy morderców w czarnych, skórzanych rękawiczkach,  którym najwidowczniej pomieszało się w głowach bardziej niż człowiekowi, którego mieli przecież nie zabić, lecz obezwładnić, albowiem zachowanie jego mogło wskazywać, że POTRZEBNA mu była POMOC KONSULA RP a może i lekarza, bo nie radzi sobie z otoczeniem i może stanowić zagrożenie bezpieczeństwa dla siebie przede wszystkim, a może i dla innych. Pan Bóg powiedział do Mojżesza: Nie zabijaj, a prawo i porządek w cywilizowanych państwach demokratycznych mówią nam, że policja nie jest po to, żeby zabijać obywateli, ale po to, żeby ich chronić.  Robert Dziekański  nie stanowił zagrożenia dla innych użytkowników hali lotniska w Vancouver, nikogo nie atakował, nie zaczepiał. W ostatniej chwili widzimy, że dochodzi do niego bez obaw jakaś kobieta, rozmawia z nim i spokojnie odchodzi nie zaczepiana. Strażnicy lotniska widzieli to zdarzenie i policjanci też widzieli. Przykro i żal człowieka. Państwo polskie powinno wystąpić w roli strony, bo państwo polskie jest odpowiedzialne za zjawisko emigracji, a nie Pan Bóg, czy siły natury.

Tekla Stańczyk: - Serwis  youtube nałożył nadzwyczajną cenzurę na film z nazwiskiem Robert Dziekanski

Stefan Kosiewski: - Nie tylko youtube nie wahał się pokazywać całemu światu drastycznego filmu z egzekucji dokonanej na Saddamie; Telewizja Polska i telewizje wszystkich państw świata pokazywały bez najmniejszych oporów egzekucję dokonaną przez rewolucję demokratyczną na komunistycznym przywódcy państwa rumuńskiego.  Straci na wiarygodności serwis, a internauci podzielą się prawdą w grupach, znajdą sposoby na przekazanie informacji.

Tekla Stańczyk: - Miliony Polaków emigrują za chlebem z Ojczyzny.  Bardzo wielu z nich nie radzi sobie w nowej sytuacji. To można było przewidzieć.

Stefan Kosiewski: - Wczoraj, 15 listopada telewizja niemiecka pokazała reportaż, w którym niemieccy działacze związkowi, ze związku takiego jakim była moja, prawdziwa Solidarność, upomnieli się o pieniądze dla 16 Polaków, którym rumuński podwykonawca nie miał ochoty zapłacić za ich pracę  od dwóch miesięcy. Obecność kamer telewizyjnych i solidarność niemieckich działaczy związkowych spowodowały, że magistrat miasta też przyszedł z pomocą: wygłodzonym 16 polskim murarzom przyniesiono 2 kanistry grochówki. Potrzebna była im ta zupa, bo nie mieli co jeść, tak samo POTRZEBNA im była POMOC KONSULA RP.

Tekla Stańczyk - Czy Konsulowie honorowi Rzeczypospolitej Polskiej w: Bremie, Frankfurcie i Stuttgarcie: Dr. Hans-Dietrich Paschmayer, Ra. Klaus Sturmfels i Dr. Berndt Kobarg  znają biegle język polski, żeby móc dogadać się z Polakiem, który ma kłopoty na budowie, lub na lotnisku?

Stefan Kosiewski: Utrzymywanie czy też ustanawianie a może i finansowanie z Warszawy instytucji Konsula Honorowego w sytuacji, kiedy za miesiąc przestaną obowiązywać miedzy naszymi krajami kontrole na granicach, jest anachronicznym wybrykiem duplomatołków, jak wyraził się Władysław Bartoszewski o rzeczywistości, dla określenia której zabrakło mu słów. W Niemczech mieliśmy jeszcze do niedawna ambasadora, który w oświadczeniu lustracyjnym przyznał się, że był komunistycznym szpiegiem w Brukseli. Ten człowiek zachęcił 5 osób do podpisania się pod stwierdzeniem, że jako tzw. Konvent Polski w Niemczech, ustanowiony w Ambasadzie i w obecności ambasadora, specjalisty od szpiegowania i agentów, chcą odbierać od rządu RFN całość pieniędzy przeznaczanych na realizację Traktatu o Przyjacielskiej Współpracy z 1991 r.  Nie uznaje się rzeczy nie byłych i faktów niebywałych. Polacy w Niemczech nie akceptują czapki Byrta, (sam nazwał to ciało czapką). Rząd RFN nie podpisywał układu ze Stelmachowskim w Magdalence. Wracam do tych oczywistości, bowiem Rządowy projekt opieki nad Polakami pracującymi za granicą mówił w październiku 2006 roku o potrzebie zatrudnienia w polskich konsulatach polskich emigrantów, działaczy organizacji polonijnych,  którzy  od lat zajmują się społecznie niesieniem nieodpłatnej pomocy dla Rodaków. Rządowy program miał być gotowy w październiku 2006 roku i potrwać rok. Rządowy projekt opieki nad Polakami pracującymi za granicą nie był konsultowany z Polskim  Ośrodkiem Kultury we Frankfurcie, ani z Polskim Stowarzyszeniem Szkolnym "OSWIATA" we Frankfurcie, które zwróciły się w 1996 roku do władz polskich i niemieckich z prośbą o pomoc finansową dla własnego projektu opieki nad dziesiątkami tysięcy Polaków, którym już wtedy, przed kilkunastu laty, w okolicy Frankfurtu nad Menem pilnie POTRZEBNA była POMOC KONSULA RP.
Potrzebny był telefon, jeden pokój do spotkań, lokal integrujący Polaków nie wokół księży
z Misji Katolickiej, którzy na różnych warunkach i w różnych okoliczno¶ciach wyjeżdżali z komunistycznego kraju, nie chcieli odprawiać mszy za Ojczyznę na życzenie emigrantów politycznych. Nie chcieli mieć z nami nic wspólnego, jak dzisiaj nie chcą miećń nic wspólnego z lustracją w Ko¶ciele.
Ksiądz mówiący po polsku w Niemczech spełnia posługę religijną, do tego jest powołany, za to ma płaconą pensję. Nie jest
działaczem społecznym, tak jak nie jest działaczem społecznym nauczycielka religii po polsku, z którą ksiądz dzieli się tacą.

Tekla Stańczyk: - W Vancouver Konsul Generalny RP nie ma tak popularnego wśród Polaków nazwiska, jak np. Stanisław Tymiński, którego miliony Polaków obdarzyły przed laty zaufaniem, w proteście przeciwko kandydaturze Wałęsy po Magdalence.

Stefan Kosiewski: -  Mianowanie Jana Kobylańskiego konsulem po Magdalence i jego bliska współpraca ze Stelmachowskim powinny być przestrogą nie tyle dla Stanisława Tymińskiego, co dla tych którzy chcieliby ulegać pokusie rozwiązań na stare kopyto. Opieka nad Polakami przebywającymi na zarobku, na wymuszonej przez państwo polskie na nich emigracji ekonomicznej, może stać się jednym z punktów pracy rządu Donalda Tuska. Może być i tak, że Minister Radosław Sikorski będzie chciał i będzie mógł zerwać z anachronicznymi metodami działania SB i MSZ-u, bo nie chodzi przecież o ludzi, którzy mogą się zmieniać, ale o sposób działań, który musi być zmieniony. Bo za miesiąc nie będzie już w Europie granic do przekraczania dla szpiegów, a przed decyzją o wyjeździe  za niepewnym chlebem powstrzymywać będzie miliony Polaków niemożność otrzymania pomocy od konsula i głośna przestroga, śmiertelny krzyk Rodaka zabijanego przez policję w Kanadzie płynącej prądem.

Tekla Stańczyk:- Dziękuję za rozmowę.

Stefan Kosiewski: - Dziękuję, z Bogiem.